Przejdź do treści głównej

Sztuka dawania

Joanna Radek-Petersen uśmiechnięta za bukietem jasnoróżowych tulipanów.

Na ustawienia przychodzą głównie ludzie, którzy są wyczerpani dawaniem innym. Mają problem z przyjmowaniem od innych i z dawaniem sobie samym.

Ich baterie szybko się w ten sposób wyczerpują. Jadą na oparach. Ludzie wokół nich czują, że to, co dostają od takiej osoby, ich nie zasila. Ale przykrości zrobić nie chcemy i odmówić nie wypada. W ten sposób tworzy się uwikłanie, czyli splątanie energii. Zależność, która obie strony kosztuje wolność i moc. Błędne koło.

W ustawieniach porządki dawania i brania to jeden z głównych filarów tej nauki. Równowaga w dawaniu i braniu jest kluczem do sukcesu, zdrowych relacji i dobrego samopoczucia.

Co znaczy równowaga dawania i brania?

Aby to zrozumieć, należy przyjrzeć się nierównowadze i jej prawdziwej przyczynie, jaką jest brak.

Większość ludzi, nawet tych, którzy osiągnęli sukces, nie ma z czego dawać. To jest jak nalewanie z pustej szklanki. Z pustego nie nalejesz. A jeśli i tak to robisz, to dajesz na kredyt. A kredyty trzeba spłacać.

Daję Ci, bo nie doceniam siebie.
Ty doceń mnie.
W zamian daj mi wdzięczność.

Daję Ci, bo nie umiem o siebie zadbać, to zadbam o innych.
Ty bądź zadowolona.
W zamian daj mi radość.

Życie jest takie ciężkie, potrzebuję siebie odciążyć, ulżyć sumieniu, więc daję innym.
Ty zobacz jaki jestem dobry.
W zamian weź ode mnie ciężar.

I takich braków mamy wiele.

Pierwszy brak, którego doświadczamy to odłączenie od rodzica. Przychodzimy też z brakiem na świat, który dziedziczymy po przodkach lub ciągniemy za sobą niezałatwione sprawy karmy. Rozpoznanie, co tym brakiem jest i wzięcie siebie na poważnie dopiero pozwala nam zacząć się napełniać. Miłością, gdzie tej miłości nie było. Uznaniem, gdzie go brakowało. Pracą, która rozwija i pasjonuje.

Z takiego miejsca w sobie dajemy inaczej, nie oczekując nic w zamian. Dawanie przychodzi wtedy naturalnie, płynnie.

Daję Ci, bo doceniam siebie.
Jestem wdzięczna, że mogę Ci coś dać.

Daję Ci, bo umiem o siebie zadbać i mam zasoby, że mogę zadbać o innych.
Sprawia mi to radość.

Życie jest lekkie, nie potrzebuję nic udowadniać i zasługiwać.
Szanuję Twój ciężki los.

A kiedy nam jest coś potrzebne, to bierzemy to chętnie. Bo umiemy już rozpoznać swój brak i wziąć za niego odpowiedzialność. Zaopiekować się nim.

I to jest właśnie równowaga w dawaniu i braniu. Tego nie da się wyjaśnić na poziomie jednej relacji.

Ale można spróbować wyjaśnić przyczynę osobistego braku i zbudować taką równowagę w sobie.

Praca ustawieniowa kontaktuje człowieka właśnie z tym pierwotnym brakiem. Pozwala na zobaczenie, jaki wpływ ma on na życie człowieka. Jak bardzo niszczy jego życie, jak zasysa wszystko, co wartościowe wokół. Umożliwia przeżycie emocji i stanów związanych z tym brakiem. Praca ta pozwala wziąć odpowiedzialność za swój własny brak, już jako jednostka. Poprzez uznanie, że inaczej nie będzie.

Odpuszczenie czekania, aż korytko samo się napełni, albo aż zrobią to inni jest ogromnym darem. I nie jesteśmy w tym sami, na drodze ku równowadze doświadczamy wsparcia. To jest często jak nowy start, jak obudzenie ze snu. Często to obudzenie w trudnej rzeczywistości, bo już bez iluzji, że wcale nie było tak źle. Za to w trzeźwości, w uważności i poszanowaniu wszystkich, którzy byli i są częścią tej drogi.

I to jest fundament, na którym można budować na nowo. To szklanka, która już nie przecieka.